To nie opis ćwiczeń, a prawdziwa sytuacja, która mogła przynieść tragiczne konsekwencje. Mogła, gdyby nie to, że zachowano trzeźwość umysłu, a pociąg TLK poruszał się dość wolno. Składy miały się w Gutkowie minąć. Nie wiadomo, dlaczego pociąg pospieszny przejechał semafor zakazujący jazdy. Wiadomo jednak, że gdyby poziom zabezpieczeń umożliwiał zdalne hamowanie składu w takich sytuacjach, do tego nieprzyjemnego incydentu by nie doszło.
Maszynista zachował się przytomnie i postąpił według procedur. Przyczyny jego pomyłki wyjaśni prokuratura. Na szczęście nikomu nic się nie stało, ponieważ pociągi zatrzymały się w odległości 100 metrów od siebie. Skład Przewozów Regionalnych stanął pod semaforem wjazdowym, a pospieszny szczęśliwie wyhamował. Dla podróżnych podstawiono zastępcze autobusy, wydano także napoje i udzielono niezbędnych informacji.
Wszyscy doskonale pamiętamy zdarzenie pod Szczekocinami, które było jednym z najtragiczniejszych wypadków kolejowych w Polsce. Wydaje się jednak, że wnioski już dawno odleciały do ciepłych krajów...
Skończyło się, na szczęście, na zamieszaniu, opóźnieniach i blokadzie przejazdu kolejowego w Gutkowie. I na zdezorientowaniu pasażerów.
| Czy kiedyś powtórzy się koszmar z 2012 roku? (Fot. arch. PAP, www.tvp.pl) |
Brak komentarzy :
Prześlij komentarz
Anonimowe komentarze nie będą akceptowane