Peron tak na prawdę pozostał nietknięty. Jedyną kwestią "poruszoną" przez ekipę budowlaną, były chybotliwe krawędzie po obu stronach rzeczonego peronu. Poprawiono tu i ówdzie, betonowe obrzeża pozostały nawet te same (odmalowane, nic więcej), a żeby dodać kolorytu i wyrównać brzegi, pociągnięto całość najtańszą, szarą kostką brukową (która pewnie nie przetrwa zimy). Tak oto wizualnie coś się zmieniło, ale w gruncie rzeczy jedyna różnica jest taka, że trudniej się na peronie potknąć (choć nadal jest to możliwe).
Rozumiem, że perspektywa kompletnej modernizacji magistrali z Krakowa na Zachód nie uzasadniała ambitniejszego remontu, jednak nie rozumiem, po co w takim układzie było się w ogóle zabierać za robotę? Efekt jest, jaki jest. Jeżeli zima będzie ostrzejsza niż poprzednia, zapewne będziemy mogli obserwować powstawanie zapadlin z kostki, dobrze znanych ze stacji Kraków Business Park, gdzie jakość wykonania peronów pozostawia wiele do życzenia.
Gdyby pięćdziesiąt lat temu budowano perony tak, jak naprawia się je dzisiaj, zapewne w 90% przypadków z pociągu wysiadałoby się na trawiaste klepisko...
| Taka oto reperacja |
| Żeby to chociaż proste było wszystko... |
| Aktualnie trwa wymiana zadaszenia. Będziemy teraz moknąć przez miesiąc? |
Brak komentarzy :
Prześlij komentarz
Anonimowe komentarze nie będą akceptowane