PKP PLK postanowiło jednak ułożyć tymczasowy peron dla pociągów, które kierowane będą tzw. małą obwodnicą kolejową. Będzie to jeden peron o długości 200 metrów. Rada Dzielnicy Olsza zwariowała bez reszty, żądając wzmocnienia obsługi komunikacyjnej w związku z tym, a wszyscy tradycyjnie powiesili psy na ZIKiT. Co więcej, większość informacji okazuje się wyssana z palca, jako że PKP PLK w żaden sposób nie przedstawiły na razie żadnych szczegółów funkcjonowania przystanku, a PKP Intercity nie wyznaczy tam postojów dla swoich składów. Wygląda więc na to, że na Olszy przystanie tylko kilka pociągów regionalnych, i to poza godzinami szczytu komunikacyjnego.
Skąd więc afera? Właściwie nie wiadomo, o co chodzi, aczkolwiek wietrzę tutaj polityczne przesłanki. W końcu niebawem wybory. Fakt jest taki, że to nie miasto odpowiada za organizację dojazdu do pociągów, kursujących zmienioną trasą. PKP PLK, opracowując projekt zmian, najczęściej konsultuje z miastem adekwatne do sytuacji rozwiązania. Autorzy artykułu w Dzienniku Polskim poszli jednak po bandzie, wprowadzając czytelników w błąd i siejąc niepotrzebny niepokój wśród mieszkańców Olszy. Cóż, nie pierwszy to raz w Krakowie...
| fot. Kraków - NaszeMiasto |
Brak komentarzy :
Prześlij komentarz
Anonimowe komentarze nie będą akceptowane