O ile jednak holenderskie rozwiązanie oparte jest na świecących diodach, o tyle polski pomysł jawi się jako całkowicie rewolucyjny. Lidzbarska ścieżka bowiem świeci sama z siebie, wykorzystujując zjawisku luminescencji. Mówiąc precyzyjniej: w oparciu o pochłanianie promieniowania elektromagnetycznego w ciągu dnia następuje jego emisja nocą. Zjawisko to powoduje, że "obiekt" jest całkowicie samowystarczalny energetycznie.
Zasadniczo za taki efekt odpowiada użyte kruszywo, które posiada właściwości do pochłaniania energii świetlnej i jej późniejszemu oddawaniu. Ścieżkę wybudował Strabag, na podstawie badań pruszkowskiego laboratorium TPA Sp. z o.o.. Nowa ścieżka będzie teraz bacznie obserwowana. Jeżeli rozwiązanie się sprawdzi, będzie mogło być potencjalnie stosowane na szerszą skalę wszędzie tam, gdzie trudno o sztuczne światło po zmroku.
Pomysł ten ma jedno podstawowe zadanie: poprawę bezpieczeństwa poruszania się rowerem przy ograniczonej widoczności. Na razie jednak miejsce to ma szansę stać się jedną z lokalnych atrakcji turystycznych, jako pionierskie w kraju. Kto chętny na rower? Zapraszam w okolice Lidzbarka!
| fot. TPA/Strabag |
Brak komentarzy :
Prześlij komentarz
Anonimowe komentarze nie będą akceptowane