Chociaż już wiadomo, że właściwie nie ma czego szukać, to eksploratorzy chcą zbadać teren jeszcze raz, wykorzystując metodę kilkunastu głębokich odwiertów. Badania te ruszą po uzyskaniu nowego pozwolenia, które jest konieczne. Wątpliwe jest, by udało się je rozpocząć jeszcze w tym roku, a nie wiadomo też, jak długo będzie trwało wydawanie zezwolenia.
Już wiele miesięcy temu geologowie z krakowskiej AGH stwierdzili, że w przedmiotowym rejonie nie ma żadnego pociągu. Pech jednak chciał, że dopuścili istnienie tunelu, co dało wszystkim do myślenia i zapaliło światełko w tunelu. Dla natury odkrywcy i poszukiwacza nie trzeba nic więcej niż mgliste nadzieje, które podbudują ich pasję do odkrycia "prawdy".
Trzeba stwierdzić jednoznacznie: widoczny na zdjęciach z georadaru rzekomy "tunel" to nic innego jak naniesiony przez lądolód materiał ziemny i skalny, który dodatkowo składa się także z iłów. To połączenie, powszechne na terenie Małopolski czy Podkarpacia, zmyliło poszukiwaczy, którzy odebrali ten polodowcowy wał jako sklepienie kamiennego tunelu kolejowego. Cóż, wałbrzyska przygoda ze "złotym pociągiem" się kończy. Jednak profity turystyczne dla regionu są w tej całej sprawie nie do przecenienia.
| fot. www.zloty-pociag.com |
Brak komentarzy :
Prześlij komentarz
Anonimowe komentarze nie będą akceptowane