Taka deklaracja prezesa ŁKA, Janusza Malinowskiego, jaka padła na antenie Radia Łódź, podyktowana jest przede wszystkim zakontraktowaną dostawą nowych pociągów z Newagu Pierwsze jednostki trafiać mają do Łodzi we wrześniu 2018 roku. Pociągi już powstają, będzie ich w sumie 14, a przede wszystkim będą one dłuższe niż Flirty od Stadlera. W pierwszej kolejności Przewozy Regionalne stracą linię do Tomaszowa Mazowieckiego. Kolejne linie przejmowane będą sukcesywnie tak, że rola państwowo-samorządowego przewoźnika zostanie ograniczona w łódzkiem do minimum, bo zostaną w zasadzie jedynie pociągi międzywojewódzkie, jak składy do Poznania, Ostrowa Wielkopolskiego czy Częstochowy.
Łódzka Kolej Aglomeracyjna, podobnie jak Koleje Małopolskie czy Koleje Dolnośląskie, jest doskonałym przykładem na to, jak należy organizować kolejowy transport w regionie i jak łatwo zaobserwować efekty dobrych decyzji. A Przewozy Regionalne, cóż... Tam choćby było nawet i dziesięciu prezesów z narkotycznymi wizjami, i tak nie zostaną wyciągnięte żadne lekcje i mądrości na przyszłość. Trochę farby i wyrzucanie pieniędzy na, psu na buty potrzebny, rebranding, niewiele zmieni. Toalety dalej brudne i cuchnące, stan taboru dramatycznie różny, a obsługa pociągów taka sobie.
| fot. Konrad Ciężki (Radio Łódź) |
Brak komentarzy :
Prześlij komentarz
Anonimowe komentarze nie będą akceptowane