Jak donosi prasa w kraju, w tym Dziennik Zachodni, Wyborcza i Wprost, szykuje się coś w rodzaju "rewolucji", przy czym próżno szukać pozytywnego sensu w tym fakcie. W nowym rozkładzie jazdy zabraknie bowiem około 40% połączeń dotąd obsługiwanych przez Koleje Śląskie. Wykonywanych będzie o 226 kursów mniej niż w obecnym rozkładzie jazdy. Dodatkowo likwidacji ulegną linie S15 (Bytom-Gliwice), S77 (Rybnik-Kędzierzyn Koźle) i S83 (Tarnowskie Góry - Kłobuck). Na wszystkich pozostałych liniach rozkłady zostaną przetrzebione. Najbardziej na trasie Gliwice - Częstochowa, gdzie zniknie 45% połączeń, oraz na linii S4 Tychy Lodowisko - Sosnowiec, gdzie wycięte zostało ok. 39% pociągów.
Sam rozkład to nie wszystko. Pasażerów czekają podwyżki. Na ogół będzie to ok. 10-procentowy wzrost cen, jednak w przypadku relacji do 55 km nawet o 20% zdrożeją bilety Kolei Śląskich. Dzięki temu, jak tłumaczy rzecznik KŚ, ceny zostaną zrównane ze średnim poziomem stawek w całej Polsce. Ponadto znikną bilety strefowe. Przykładowo, cena za przejazd na trasie do 5 km wzroście z 2,80 zł na 3,80 zł.
Takie poczytania wzbudziły falę krytyki i podburzyły nastroje społeczne na Śląsku. Pod petycją do urzędu wojewódzkiego podpisało się już 900 osób. Na dworcach pojawiają się kartki z apelem o wyrażanie słów uznania marszałkowi Mirosławowi Sekule i podpisywanie petycji protestacyjnej na stronie internetowej.
Całe szczęście, że oszczędności spółka szuka także w administracji (plan obcięcia pensji o 25%), oraz w racjonalizacji zawieranych kontraktów (zerwanie porozumienia o 15 lokomotywach z 40-osobową załogą planowanych do wynajęcia od Lotosu). Tylko, czy to cokolwiek zmieni?
Jakoś nie widzę kolorowo przyszłości kolei na Górnym Śląsku. Różowe okulary się zbiły...
| Czy już niedługo taki widok stanie się historią? |
Brak komentarzy :
Prześlij komentarz
Anonimowe komentarze nie będą akceptowane